Gwałt na Edenie

Osią fabuły jest pościg Łowcy (w napisach końcowych filmu widnieje jako "Bounty Hunter") za Dziewicą ("The Virgin"). Nie jest to jednak żaden futurystyczny erotyk, tylko niskobudżetowe s.f. rozgrywające się po tym, jak Japonia zdobyła w świecie rolę przodującego mocarstwa. Ameryka jest w filmie przedstawiona jako piaszczyste pustkowia; można się domyślać, że spotkał ją jakiś kataklizm, a jak kataklizm, to pewno nuklearny. Ludzkość jest dziesiątkowana przez nieuleczalną, zaraźliwą chorobę krwi, tylko nieliczni wybrańcy są zdrowi. Łowcy - trudniący się polowaniami, zarażeni wyrzutkowie społeczeństwa, żyją dzięki spadochronowym zrzutom żywności dostarczanej przez ich japońskich szefów. A na co polują? Właśnie na dziewice! W kontekście filmu "dziewica" oznacza kobietę o czystej, nieskażonej chorobą krwi, zdolną do rozrodu. Naturalne jest więc, że "dziewice" są na wagę złota ;). Ofertę pieniężną japończyków przebija Pastor - demagogiczny duchowny, który dzięki swojej charyźmie popartej wymawianymi w religijnej ekstazie cytatami z Biblii zjednuje sobie grupkę zdrowych obywateli - "pomazańców boskich" i postanawia zbudować na swoim ranczo "Rajski Ogród" oddzielony od toczonego zarazą, skazanego na zagładę świata. Skoro ma już "Adamów", to potrzebuje tylko Ewy... (cytat z przemówienia Pastora [w tej roli świetny Jeff Conaway] do "wiernych": "...Wiele Ew znajdzie drogę do naszego Ogrodu"). Zapotrzebowaniu na Ewy wychodzi naprzeciw Łowca, główny bohater filmu. Postanawia dostarczyć Pastorowi Dziewicę wskazaną mu poprzednio przez japońskich szefów, którzy jednak oferowali mniejszą zapłatę...

Ot i fabuła. Wbrew ograniczeniom scenograficznym oraz w kwestii efektów specjalnych, film na tyle odbiega od sensacyjnych standardów i jest tak nakręcony, że po paru minutach przestaje się zauważać braki wynikłe z możliwości finansowych twórców. Stało się tak głównie dzięki bogatej psychologicznie (jak na standardy kina akcji) postaci głównego bohatera oraz trzymającemu w napięciu konfliktowi na linii zwierzyna – łowca. Zapijaczony Łowca, którego marzeniem jest mieć tyle whisky, żeby starczyło do końca życia i tyle forsy, żeby móc grać w golfa, od pierwszych chwil musi wzbudzać sympatię. To nie jest superbohater, przeciwnie. Niby należy do najlepszych w swoim fachu, ale widać, że jego życie jest puste, wypełnione niemal bez reszty wspomnieniami świata sprzed zagłady, marzeniami, które wysnuwają się z otchłani alkoholowego odurzenia. Dopiero pościg za „zwierzyną” daje mu cel. A „zwierzyna”, znaczy Dziewica, jest... ale lepiej spróbujcie sami obejrzeć ten film.

Niestety obawiam się, że w legalnej dystrybucji w naszym kraju 2002: The Rape of Eden jest niedostępny, podobnie jak większość dobrych filmów. Ja nagrałem go dzięki Polonii 1, a było to w zamierzchłych czasach, zanim jeszcze wszyscy aktorzy w filmach nadawanych na tym programie zaczęli mówić po włosku. Odtąd nawet niemieckie kablówki, tradycyjnie wspierające nisko-budżetowe s.f., zapomniały o filmie. Starsi właściciele wideo-wypożyczalni, którzy rozkręcili interes wtedy, gdy jeszcze nikt w Polsce nie wiedział, jak wygląda oryginalna kaseta, trzymają czasem na zapleczu stare filmy nagrywane metodą 2 w 1 (tzn. 2 filmy na 1 kasecie). Warto popytać, bo film jest naprawdę dobry.

Motto: Eve must NEVER leave the garden! – Pastor, rozdzierając suknię jednej z "Ew".

Patent: Biała myszka zamknięta w plastykowym pojemniku, czyli test na "czystość krwi Dziewicy": jeżeli myszka spija wpuszczoną do pojemnika krew, to znaczy, że osoba jest zdrowa. Dodam tylko jeszcze, że myszka pojawiająca się w końcowej scenie filmu jest dla fana postapokaliptycznych klimatów wystarczającym powodem, żeby go obejrzeć.

2002: The Rape of Eden / Gwałt na Edenie* 2000
rok prod. 1992, scen. i reż. Sam Auster.

Autor: Eden

Twoja ocena: Brak Ogolem: 5 (1 vote)
Witrynę napędza Drupal, system zarządzania treścią o publicznie dostępnym kodzie źródłowym