Stalowy świt

Patrick Swayze gra samotnika, byłego żołnierza, tułającego się po pustkowiach i walczącego z Podludźmi. Podczas swej tułaczki Patrick spotyka Mistrza, skośnookiego staruszka, który nauczył go kiedyś walczyć, a obecnie jest "Rozjemcą" pomiędzy walczącymi o drogocenną wodę osadami. "Wszyscy straciliśmy rodziny w czasie wojny" - mówi Mistrz. Można się domyśleć, że była to wojna nuklearna, która, być może, sprawiła również, że wody na całym świecie się cofnęły: podczas pięknie sfotografowanej (na Afrykańskiej pustyni) podróży Swayze mija szczątki jakiejś przedwojennej ludzkiej budowli, a po chwili przechodzi obok wystającego z piasku szkieletu statku. Jednym słowem, czad.

Walki w Stalowym świcie stoją na bardzo dobrym poziomie (co ciekawe, broń palna, nie mówiąc o plazmowej i laserach, jest nieznana), a Swayze walczy za pomocą fikuśnego kosturka podróżnego i długich sztyletów, przypominających japońskie sai, używa rąk i nóg, a poza tym medytuje stojąc na głowie. W filmie, niczym samuraj, broni czci i honoru wdowy (i jej małego syna), która na swoim ranczo próbuje zbudować akwedukt, a przeszkadzają jej w tym źli bandyci. Fabuła jest prosta, scenarzysta nie próbował nawet na siłę pokazywać coś więcej niż walki z udziałem Patricka oraz wątek miłosny - i bardzo dobrze. Każda postać ma swoją "osobowość" - mimo, że czasem nieco spłyconą, jak w przypadku przeciwników bohatera, to jednak wiarygodną dzięki grze aktorskiej. Dzięki temu losy "obrońcy wdów i sierot" śledzimy z zaangażowaniem i kibicujemy bohaterowi, gdy zmaga się (w dobrze nakręconych walkach) z czarnymi charakterami.

Swayze odwala naprawdę kawał wspaniałej roboty. Może nie robi takich akrobacji jak Jackie Chan za swoich złotych lat, ale i tak jest "twardzielem który kopie tuziny złych tyłków", a w tej roli sprawdza się idealnie:). Równie dobrze wypada jako bohater romantyczny. Wydaje mi się, że końcowa scena to mniej więcej to, co chciał osiągnąć Costner przy Wodnym świecie - nie ma tu zbędnego wyciskania łez, decyzja bohatera może rozczarować, budzić wątpliwości, ale cóż - widać, w sercu "wojownika pustkowi" nie ma miejsca na rodzinę. Ta decyzja jest jak najbardziej wiarygodna psychologicznie - bohater spełnił swą misję, pokonał zło, a teraz jego rola obrońcy kończy się. Dlatego, jak wielu przed nim, odchodzi ku linii horyzontu.
Film, jeśli się nie mylę, widziałem na dvd, i to wcale nie drogo.

Patent 1: Rada Zakonu, która wysyła list zawiadamiający osadę o przybyciu Rozjemcy (Mistrza). Zakon ten mógł być pierwowzorem Bractwa Stali;), chociaż nie wiadomo, jak wyglądają.

Patent 2: Podludzie to człekopodobne stworki ubrane w dziwne maski, żyjące w piasku i próbujące wciągnąć Patricka pod ziemię.
Motto: "Kiedyś byłeś szybszy..." (mówi Mistrz do Patricka, ściągając czapkę z głowy)/ "A ty miałeś więcej włosów".

Steel Dawn / Stalowy świt;
1985 r.

Autor: Eden
Zdjęcie pochodzi z dvdcinematica.com

Brak glosow
Witrynę napędza Drupal, system zarządzania treścią o publicznie dostępnym kodzie źródłowym